89.
Link 11.02.2012 :: 03:25
Komentuj (1)Przechodzę ostatnio okres mocnej nienawiści do ludzi i kotłuje się we mnie sporo agresji. Niedawno podczas rozmowy z moim najlepszym kumplem ze studiów, doszliśmy do wniosku, że kłujemy ludzi w oczy. Właściwie to on doszedł do tego wniosku, a ja mogłabym się pod tym podpisać. Zawodzimy się na ludziach, bo obgadują nas za plecami, ale może to dlatego, że my
jesteśmy. W sensie bytu. Widać nas, jesteśmy intensywni i intensywnie żyjemy. To ludzi boli. Ludzie boją się jednostek silnych i bardziej barwnych, obdarzając ich od wejścia sporą dawką zawiści.
Chciałabym móc być z tego dumna, że jestem jakaś. Ale jakie przynosi mi to korzyści? Ludzie ciągle mnie zawodzą.
Są ludzie, o których myślę, że są zmienni. Zmieniają przyjaciół i partnerów jak rękawiczki. A ja? Czym się różnię? Co chwila angażuję się całą sobą w relację, w które wierzę całym sercem, idealizuję drugą osobę, by chwilę później skreślić ją i wymazać z pamięci. Kiedyś była inaczej. Dlaczego to się zmieniło?
Dziś dotarło do mnie, że miałam najlepszą przyjaciółkę, która była dla mnie całym życiem i byłabym gotowa wskoczyć za nią w ogień. Mówiłam jej prawie wszystko, czytałyśmy sobie nawet smsy, ufałyśmy sobie we wszystkim, pocieszałyśmy się i wspierałyśmy w trudnych chwilach, znałyśmy nawet swoje myśli, rozumiałyśmy się bez słów.
Winiłam ją, że to zniszczyła. To ja to zniszczyłam.
Tak jak zniszczyłam swoją pierwszą miłość i zniszczyłam drugą. Tak, jak wszystkie inne relacje sabotuję, by móc później oszukiwać samą siebie, że to nie ja je spieprzyłam.
A teraz, kiedy mam dwa tygodnie wolnego chowam się w domu, bo tylko sama ze sobą czuję się bezpieczna. Bo wiem, że nic nie jestem w stanie zepsuć. Czyżby?
Band of Horses - The Funeral
88.
Link 16.01.2012 :: 00:02
Komentuj (2)Zawsze się bałam wypadków. Nigdy nie śmierci, tylko samego wypadku, tak mi się przynajmniej wydawało. Dlatego od czasów zaczadzenia kąpałam się jedynie przy otwartych drzwiach i od czasu dachowania w drodze powrotnej z nad jeziora nie pozwalałam ruszyć kierowcy, dopóki nie zapięłam pasów.
Ostatnio przestało mi zależeć. Przestałam bać się czegokolwiek, przestałam zapinać pasy i otwierać drzwi od łazienki.
Pomyślałam, że chyba trochę jednak jest mi już wszystko jedno.
Ale to nie o to chodzi. Dotarło to do mnie w piątek, dopiero w piątek uświadomiłam sobie jak bardzo chcę żyć. Dopiero gdy pijana jak bela płakałam w środku nocy bojąc się, że już się nie obudzę, bo tak długo bolało mnie serce, że wpadłam w panikę.
Alkohol to moje przekleństwo. Alkohol to mój najszczerszy przyjaciel.
Sokół & Marysia Starosta - Reset 87.
Link 15.11.2011 :: 22:52
Komentuj (1)Studiuję już ponad miesiąc. Póki co czuję, że trafiłam we właściwe miejsce, bardziej niż kiedykolwiek. Spełniam się i intelektualnie i towarzysko.
Teraz nie wiem już sama, czy to we mnie był problem, kiedy studiowałam w Gdańsku, czy może faktycznie ludzie z zarządzania są naprawdę specyficzny i dlatego nie mogłam się tam zupełnie odnaleźć.
Bo w tej chwili nie mam z tym najmniejszego problemu. I to jest tak diametralna zmiana, że niemożliwe, by problem znajdował się wtedy tylko w mojej osobie.
Jest mi tu tak dobrze, że czasami czuję się w tym miejscu lepiej, niż kiedy wracam do domu.
W domu nie jest do końca w porządku. Tzn. nie mam na myśli domu rodzinnego, bo tam wszystko jest w porządku, ale moje miasto. Z Sz. nie rozmawiam już od ponad miesiąca.
Jestem w takim dziwnym miejscu, jeśli chodzi o nasze relacje. Dotarłam do punktu, kiedy mam jej serdecznie dość.
Ponad miesiąc temu zrobiła coś, co niby nie było wielką rzeczą i wcale nie powinnam się była obrazić o taką "pierdołę", ale to po prostu przelało szalę goryczy. Za dużo było już sytuacji, kiedy doprowadzała mnie do szału.
Wyjaśniłam jej, co zrobiła i co mnie zabolało. Ona nie zrozumiała. Powiedziała, że powinnam to przemyśleć i wtedy pogadamy.
No i ciągnie się to już od kilku tygodni. Chłopacy namawiają mnie, żebym z nią porozmawiała i wyjaśniła sobie z nią wszystko.
I są momenty, kiedy chcę tego bardzo. A potem opowiadają mi, co ostatnio robiła i szlag trafia mnie od nowa. Wiem, że to są strasznie toksyczne relacje i kiedyś nie miałabym żadnego problemu, żeby od tak zerwać kontakt i
dowidzenia. Ale wiele się zmieniło. Ja się zmieniłam. Za bardzo teraz cenię ludzi, którzy są blisko mnie, żeby móc ich spławić ot tak. Szczególnie, że ona była ze mną w najtrudniejszych momentach. I bardzo długo walczyłyśmy o tą przyjaźń. Nawet o prawo do tego, by móc się przyjaźnić.
Niby wszystko dobrze mi się układa, ale ta sprawa ciągnie się za mną bez przerwy.
Byłam ostatnio na długi weekend w Gdańsku. Nie wychodziłam w ogóle od chłopaków z mieszkania. Ciągle piliśmy i paliliśmy.
A wróciłam do domu i nagle wszyscy zaczęli mieć do mnie pretensje, że byłam w Trójmieście i się nie odezwałam.
Nie jestem już nawet na tyle wolna, żeby swobodnie pojechać na weekend do znajomych.
I zrobiłam się dwulicowa, przez to, że trzymam się z ludźmi z przeróżnych środowisk. Czasem męczę się ze sobą samą.
Rihanna - We found love86.
Link 20.09.2011 :: 03:54
Komentuj (1)Znam takie co lubią się rżnąć, wiedzą jak kusić
Mają wszystko czego dusza zapragnie, prócz duszy
Czemu tak bardzo mnie boli, co on o mnie myśli, skoro sama uważam go za śmiecia?!
Rodzice mają do mnie pretensje, że za dużo piję. Przez alkohol mam koszmarne sny. Naprawdę koszmarne.
85.
Link 19.08.2011 :: 17:02
Komentuj (0)Jeszcze wczoraj byłam w stanie napisać tu, że na Ostródzie odkryłam swoją bratnią duszę, ale już dziś byłoby to kłamstwem.
Wszystkich na początku idealizuje, a potem jak się okazuje, że mają wady, to ich skreślam na całej linii.